– „Mam poczucie, że nie mogę ( w sensie „nie mam prawa”) czuć tego, co czuję” – takim zdaniem przywitała mnie J. na ostatniej sesji. Tak oto wyglądała historia jednej blokady (a dla uściślenia – jednej z wielu, co jest zupełnie normalne. My, ludzie, tak właśnie mamy. Jeśli namierzasz je u siebie – nie jesteś pokręconym wyjątkiem! 😉
– „Edyta, ja już nie wiem, czy to normalne? Chyba jestem jakaś pokręcona” – kontynuowała J. Uśmiechnęłam się do niej ze zrozumieniem, bo ja już wiedziałam, co się za tym kryje.
Kiedy weszłyśmy w podświadomość J. na sesji, pokazało się przekonanie, że to, co kobieta czuje, jest „złe i niewłaściwe”. Mimo że były to emocje i uczucia, wyznaczające jej granice.
Zatem jak konkretnie malowała się historia jednej blokady?
Cały schemat pochodził z czasów dzieciństwa, kiedy to pojawiała się w niej wściekłość, poczucie niesprawiedliwości i chęć wycofania z interakcji, w odpowiedzi na przekraczanie jej granic. Niestety, nie były one respektowane. Dziecko było traktowane z góry i wyszydzane za próby stawania w swojej obronie. Rodzice odnosili się do dziewczynki przedmiotowo, nie widząc w niej małego, odrębnego człowieka, tylko swoje przedłużenie.
Kiedy J. to zobaczyła i zrozumiała – zalała się łzami, odczuwając jednocześnie ogromną ulgę. W końcu zobaczyła siebie jako odrębną od rodziców postać, co przełożyło się na jej relacje z ludźmi.
To był początek prawdziwego powrotu do siebie. Kobieta przestała tłumić swoje emocje i uczucia, a także zaczęła stawiać granice. W końcu zaczęła docierać do tego, kim i jaka tak naprawdę jest. Dzięki temu mogła zacząć tworzyć życie, o jakim zawsze marzyła.
Też tak chcesz? Też chcesz zgłębić swoje sabotujące przekonania i blokady? Zapraszam do rozmowy. 🙂
~ Kosmiczna Odyseja
